Umieram
Umieram na stole zimnym jak pierwszy śnieg. Zimno to wspomnienie o Tobie. Zimno to Ty i grudzień. Czuję jak moja skóra wchłania bladość śmierci, usta siwieją od braku pocałunków. Zamarzam z samotności.
Czekając na autopsję, wpatruję się w szpitalne światło. Trochę mnie oślepia i chyba nic przez nie nie widzę. Po drugiej stronie powiek czeka tylko ciemność, a w ciemności Ty i szarość Twoich oczu. Znów za Tobą tęsknię.
Dalej, rozkrój moje serce, sprawdź, co się w nim dzieje, co je zabija, co je uwiera. Dotknij wszystkich jego blizn, wszystkich jego ran, martwic i stwardnień. A kiedy już się wszystkiego dowiesz, powiedz, proszę, czy kiedykolwiek Cię kochałam?
Umieram z ciekawości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz