To chyba list (5) nowej generacji


Upadnijmy.
Bądźmy jak te wszystkie jesienne liście i gwiazdy – najpiękniejsi w swoim upadku. Kto wie, może zainspirujemy tym jakiegoś Szekspira i będziemy nowymi Romeo i Julią w wersji dla malarzy? Lub może po prostu rozpłyniemy się w pamięci i staniemy się kolejną cyfrą w rejestrze zgonów? Po prostu umrzyjmy w sobie, złączmy się w jednej śmierci i zniknijmy. Ukryjmy się na zapleczu tej bezsensownej farsy i pooddychajmy swoimi duszami, tak blisko, tak intymnie, tak ciepło. Pogładź wtedy mój policzek, jakbyś chciał wypalić mi skórę swoim dotykiem. Albo najlepiej spal mnie całą, kawałek po kawałku, pocałunek po pocałunku, słowo po słowie. Spłonę i stanę się popiołem, Twoim ulubionym prochem strzelniczym, który rozpruje Ci głowę i wykrwawi na posadzce w łazience. Upadnijmy razem w krwi i smutku z beznamiętności ciągłego nieistnienia.
Proszę.

//30060107//

1 komentarz:

Copyright © 2014 invisible. , Blogger