Notes
16 lipiec
Szukałam w Tobie pojedynczych zdań, a znalazłam całą
powieść.
18 lipiec
A tamtą miłość ususzyłam z czułością. Oprawiłam ją w ramkę,
nadałam jakieś sentymentalne znaczenie, rzuciłam kolorem brązowym, jakimś
niewyraźnym brzmieniem gitary, spacerem w deszczu i niechcianym pluszakiem. Bo
taki właśnie był. Jesienny i uzależniający.
18 lipiec
Uwielbiam brak logiki, rozmowy o nieistotnych i głupich
rzeczach jak pogoda, jednorożce, koty i sikanie za Biedronką z panem Dredem
przerastającym mnie o głowę i kilka lat beznadziei. Bo jak on sam uznał -
czasami już można wysrać się całą tą powagą i brakiem dystansu.
I kurwa mać.
Chcę jeszcze raz iść oświetloną ulicą i drzeć mordę
śpiewając Obywatela G.C albo Comę, robić wyścigi z Kogutem, gasić pożary z
Kapitanem, ukraść bezpański popcorn, leżeć na zimnej i zroszonej trawie
słuchając muzyki i patrząc w gwiazdy, płakać na
coverze Johna Lennona, lecieć nad głowami podczas koncertu Sabatonu i
przeklinać ochroniarzy.
Nierealność tego wszystkiego jest niepowtarzalna.
20 lipiec
Spotkałam raz jednego anioła - najsłodszy błąd mojego życia.
On przybliżył mi niebo, a ja ściągnęłam go do piekieł. Tego typu znajomości
nigdy nie kończą się dobrze.
21 lipiec
Przyjdź do mnie trzy minuty po dziesiątej. Porozmawiamy o
wolności, pobawimy się naszymi weltschmerzami, wypijemy herbatę. Będzie fajnie.
22 lipiec
Spopielę Cię dotykiem, wypalę z Ciebie wszystkie myśli,
pogubimy się w tym wszystkim i upadniemy. Ale gdy nastanie godzina
zmartwychwstania, powstaniemy feniksem i odnajdziemy w nieskończoności świata,
bo czas jest naszą ostatnią nadzieją.
23 lipiec
Siedzę sobie na balkonie, jest przyjemnie ciepło. Przed sobą
mam zarówno morze, jak i góry, w dole cudownie oświetlone miasto. Podobno
kiedyś było ono pirackim portem, więc pewnie dlatego czuję się tu piratem.
Groźnym piratem.
Jakiś ogień piekielny wypalił wszystko dookoła, całkiem
fajnie to wygląda. Tak czarno i pusto się zrobiło na stokach. Raj usycha i ja,
dumna Ewa też usycham, bo to nie moje klimaty. Za gorąco, pora się usunąć z
Edenu, tylko dalej nie znalazłam jabłka.
Piję owocowy sok z kufla po piwie, bo nic innego nie było na
stanie. A, i jem jakieś twarde ciastka, ale za to jakie miękkie w środku!
(Tsundere ciastka ukradzione z jakiegoś chorwackiego wesela, mistrzostwo,
polecam.)
I wiecie co? Noce tu są spokojne, cudowne, przewspaniałe, no
chyba, że wasz sąsiad wyjątkowo nieumiejętnie nakurwia na fujarce.
27 lipiec
Usiądźmy pod palmą, wsłuchajmy się w fale, pooddychajmy sobą
nawzajem. Tak blisko i ciepło, duszą niemal namacalnie. Intymnie. Przymknijmy
oczy i rozpłyńmy w nicość. Tak po prostu, że jesteśmy i nas nie ma; aby wdychać
tylko jedność. Niech czas już wie, że dzień harmonii jest blisko.
29 lipiec
O Boże, jak ja bym chciał wdychać Cię całą, poczuć całym
sobą, zapieczętować w słodkiej namiętności. W jednym przedłużeniu sekundy
skosztować Twojej skóry, rozsiać dreszcze na Twoim Ciele, zobaczyć, jak
zagryzasz dolną wargę, gdy zachłannie wpatruję się w Twoje usta.
Moja Różo.
31 lipiec
Jesteś najdoskonalszym pociągnięciem boskiego pędzla.
Sztuką. Obrazem o milionie znaczeń i nieskończonej liczbie interpretacji. Każdy
nowy, najdrobniejszy szczegół zmienia zakrzywienie Twojego lewego kącika ust
podczas uśmiechu; kąt padania rzęs, czy głębokość oddechu. Dostrzegam to i chcę
widzieć nawet więcej, słuchać wnikliwiej, badać Cię dokładniej. Bez opamiętania.
4 sierpień
Zjedzmy szarlotkę w jakimś tanim barze przy autostradzie,
tym na trzecim zjeździe. Wiesz którym. Przepijmy gorzką kawą i wznieśmy toast
za nas, za miłość, wolność i nasze małe szaleństwo. Poprzyglądajmy się sobie w
neonowym świetle, pośmiejmy się trochę, pożartujmy beztrosko.
Poranek i tak obdarzy nas rosą.
5 sierpień
Śmieję się, bo każdy jest takim naiwniakiem z karteczką
"kopnij mnie" przyczepioną do pleców, wchodzącym w tłum
rozwścieczonych ludzi wpierdolu. Magia. Ta wszechobecna, pełna nadziei
autodestrukcja nigdy nie przestanie mnie zachwycać.
7 sierpień
Różnica między mną a nią była taka, że dla niej świat się
kończył, a dla mnie nigdy nie istniał. Ona walczyła o życie, a ja nie czułem
takiej potrzeby, więc jedynie się jej przyglądałem. Czasami mówiłem, aby
odpuściła, ale nigdy nie słuchała. Była uparta, nie rozumieliśmy się. Nasze ciała
od zawsze dzieliła cienka warstwa lodu. I to może to dlatego się rozpadła.
7 sierpień
Nie potrafię odbierać kolorów. Jeśli skażę kogoś na
bezbarwność wspomnień, słów, czy myśli, czym się stanie? Dymem papierosowym,
wystygniętą herbatą, ostatnim tchnieniem jesieni? Wszystko jedno. W głowie
tylko w o n d e r w a l l.
10 sierpień
Nienawidźcie się dalej. Rzucajcie sobie do gardeł,
rozszarpujcie rany i nie przebaczajcie. Nie rozumiejcie się i nawet nie
starajcie się zrozumieć. Nie rozmawiajcie ze sobą. Wyciągajcie pochopne
wnioski, szydźcie, plujcie i gryźcie, moi drodzy ludzie o wielkiej wrażliwości.
11 sierpień
Nie sądziłem, że Cię spotkam tamtej nocy. Wiesz, w tej
obskurnej kawiarence za rogiem; jak zwykle wypełnionej rozwrzeszczaną
cyganerią, czy naćpanymi idealistami, głoszącymi po kątach wyzwolenie świata.
Siedziałaś przy stoliku i wyglądałaś na znudzoną. Już wtedy wiedziałem, że
należysz do mnie i nie wiem ile czasu zajmuje droga z końca świata do Twojego
łóżka, ale pokonaliśmy ją nadzwyczaj szybko.
Wino tamtej nocy smakowało najlepiej.
19 sierpień
Jeszcze raz zgubmy się w kakofonii deszczu; w świecie
wyuzdania, gdzie szept najgłośniejszym jest krzykiem. Szukajmy siebie na
rozdrożu snów utajonych, uczuć zaklętych w nieśmiertelny kamień. Ulegnijmy
niebu i wijmy się z rozkoszy w odmętach dusz spragnionych, tam, gdzie Bóg
wyrzeka się swych dzieci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz