Poranki


15 wrzesień


Piąta któraś.

Zimno się robi, kiedy jesienny wiatr wstrząsa półmartwym ciałem. Ciekawe czy tak wygląda proces umierania. Chłodny wiatr, skostniałe dłonie i później już nic.

Sama już nie wiem, czy to noc czy już dzień. Na niebie pozostało jeszcze parę wybranek Księżyca, w tym moja ulubiona Gwiazda Wschodnia. Ta, która najmocniej marzyła o zostaniu Słońcem. Bardzo miła jest. Późnym listopadem zaprasza na niebiańskie picie herbatki.

Kiedy dotknie się gruntu o tej późnej piątej, gwiazdy blakną, a horyzont ciągnie za sobą pomarańcz i pasmo pochmurnych gór.

Nadal jest skurwysyńsko zimno, ale przynajmniej jasno i już echo nie może straszyć dzikim gonem. Jedyne co mnie przeraża, to banan, którego zapomniałam wyciągnąć z plecaka.
To będzie miły dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 invisible. , Blogger