octobre
Gdybyście kiedyś przypadkiem natknęli się na sztywniaka w garniturze, który na uprzejme zaczepki odpowiada gburowatym burknięciem - to ja. Staję na pęknięciach płytek chodnika i już nie obchodzi mnie, że spłonę w lawie, czy że pożre mnie jakiś głodny aligator. Bo widzicie, na pewnym etapie życia, każdy dzieciak (nawet Franek, który boi się powiedzieć "szatan", bo myśli, że coś go opęta) orientuje się, że świat przypomina trochę piekło. Wtedy lawa i aligatory są jak kocyk i przytulanka.
Zabawa trwa.
2 Oct at 11:12 am
A kogo nie dojebała Jesień, niech pierwszy rzuci kamień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz